Przejdź do treści

Trzy dni w Trójmieście bez samochodu: plan, który naprawdę działa

Trzy dni w Trójmieście bez samochodu: plan, który naprawdę działa

Trójmiasto jest jednym z niewielu miejsc w Polsce, gdzie samochód na urlopie bardziej przeszkadza, niż pomaga. Parkingi w centrum Gdańska są drogie i wiecznie zajęte, a kolejka SKM łączy wszystkie trzy miasta co kilka minut. Poniżej sprawdzony plan na trzy dni oparty wyłącznie o transport publiczny i własne nogi.

Dojazd i pierwsze kroki

Pociągiem: dworzec Gdańsk Główny leży dziesięć minut spacerem od Głównego Miasta. Samolotem: z lotniska imienia Lecha Wałęsy do centrum dojeżdża kolejka PKM z przesiadką we Wrzeszczu albo autobus; nocą kursuje linia nocna. Bilet na komunikację kupuje się w aplikacji, automacie albo przez zbliżenie karty w pojeździe.

Salon z aneksem jadalnym w apartamencie w Gdańsku

Praktyczna rada na start: bilety okresowe. Doba na całe Trójmiasto kosztuje mniej niż trzy bilety jednorazowe z przesiadkami, a zdejmuje z głowy kasowanie przy każdym wejściu.

Dzień pierwszy: Gdańsk piesze centrum

Główne Miasto obchodzi się pieszo: Długi Targ, Bazylika Mariacka, Mariacka z bursztynowymi kramami, Żuraw i spichlerze na Ołowiance. Po południu Muzeum II Wojny Światowej albo Europejskie Centrum Solidarności, oba w kwadransie spaceru od starówki. Wieczorem Motława po zmroku.

Wypoczynek w apartamencie w gdańskiej kamienicy

Dzień drugi: Sopot i Gdynia jedną kolejką

SKM z Gdańska Głównego do Sopotu jedzie około dwudziestu minut. Przed południem molo i Monte Cassino, potem plaża w stronę Gdańska albo w górę, do Łysej Góry, po widok na zatokę. Po południu dalej tą samą kolejką do Gdyni: skwer Kościuszki, Dar Pomorza, dla chętnych Muzeum Emigracji w dawnym Dworcu Morskim. Wieczorem powrót do Gdańska; cała pętla zamyka się w jednym bilecie dobowym.

Dzień trzeci: morze albo historia

Dwa warianty do wyboru. Morski: tramwaj do Brzeźna, molo, spacer plażą do Jelitkowa. Historyczny: autobus albo statek na Westerplatte, po drodze latarnia w Nowym Porcie. Przy dobrej pogodzie warty rozważenia jest też autobus na Wyspę Sobieszewską, gdzie rezerwat Mewia Łacha przy ujściu Wisły wygląda jak z innego kraju.

Nocleg: jedna decyzja, która ustawia całość

Wszystkie trzy dni tego planu zaczynają się i kończą w Gdańsku, więc nocleg powinien być w ścisłym centrum, w zasięgu spaceru od dworca Gdańsk Główny. To likwiduje jedyne słabe ogniwo podróży bez samochodu: nocne powroty. Rozsądną opcją dla dwóch lub większej liczby osób jest wynajem apartamentu w Gdańsku zamiast dwóch pokoi hotelowych; przy trzech dobach różnica w cenie robi się wyraźna, a do dyspozycji zostaje kuchnia i pralka, co przy dłuższym objeździe Polski bywa bezcenne. Operatorzy z prawdziwym biurem na miejscu rozwiązują też problem zameldowania po przyjeździe późnym pociągiem.

Ile to kosztuje

Poza noclegiem trzy dni w Trójmieście bez samochodu zamykają się w zaskakująco małej kwocie: bilety dobowe na komunikację, dwa bilety muzealne, wstęp na molo w sezonie. Największą pozycją pozostaje jedzenie, i tu jedna uwaga: lokale przy samym Długim Targu liczą sobie za widok, nie za kuchnię. Dwie przecznice dalej, na Piwnej albo Ogarnej, zjecie lepiej i taniej.

Trójmiasto bez auta to nie kompromis, tylko wygodniejsza wersja tego samego urlopu. Zostawcie samochód w domu albo na darmowym parkingu przy pętli i dajcie się wozić kolejce.

Artykuł sponsorowany